Prawdziwa zima w IntraCOM.pl
Właśnie zakończyliśmy pierwszą IntraCOM-ową wyprawę w dzikie Bieszczady (No może nie takie do końca dzikie, już całkiem nieźle skomercjalizowane, ale udało nam się znaleźć tam kilka pierwotnych zakątków ;)).
Zaczęliśmy spokojnie od zwiedzania okolic Sanoka, gdzie widzieliśmy zabytkowe cerkwie, zapomniane bunkry „Lini Mołotowa”, czołg T-34 na cokole i ruiny zamku „Kmitów” (i o wiele, wiele więcej). Było intensywnie i bardzo różnorodnie, czyli dzień jak co dzień w IntraCOM.pl ;P. Szczerze polecamy taką wycieczkę krajoznawczą, zwłaszcza z takim przewodnikiem jak nasz kolega – historyk ;)
Powiedzieć, że Tarnica zgotowała nam chłodne przyjęcie to mało. Kiedy po wejściu na Szeroki Wierch (dla nie wtajemniczonych to fragment połoniny pod Tarnicą) zobaczyliśmy, że „żarty się skończyły, zaczęły schody”. Śniegu było po kolana, ale za to widok oblodzonej trawy bezcenny. Oczywiście na samym szczycie ludzi nie brakowało, więc nie tylko nas nie odstraszyły zalegające zaspy białego puchu.
W dolinie Beniowej panowała złota polska jesień i w promieniach słońca przeszliśmy aż do Sianek – przedwojennej stolicy Bieszczad. Obecnie nie znajduje się tam nic poza pozostałościami cerkwi z cmentarzem i ruin dworu. Za to okoliczny niedźwiedź dostarczył nam emocji przecinając nasz szlak :)
Po powrocie od razu zabraliśmy się za planowanie następnej wyprawy, a ponieważ góry weszły nam już w krew, mówimy wszystkim „do zobaczenia na szlaku” :)
